Wczoraj (12.09.10) wręczono statuetki MTv Video Music Awards. To nagrody przyznawane wykonawcom za to, że ktoś zrobił im fajny wideoklip, w którym nie wyglądają jak narkotyzujące się sprzedajne szmaty tylko jak prawdziwe, zaczesane artysty (albo na odwrót - zależy jakie aktualnie panują trendy). I z tego powodu te wyróżnienia budzą moją niechęć, gdyż osoby (czy instytucje), które miały największy wpływ na ostateczny kształt i wygląd teledysku są marginalizowane, a cały splendor spływa na dumnie prężące się przed obiektywami maszynki do zarabiania pieniędzy dla wytwórni fonograficznych. Wprawdzie w VMA jest kilka kategorii tzw. technicznych, jednak ich znaczenie jest stosunkowo niewielkie.Z drugiej strony przyznać muszę, iż statuetki otrzymują te klipy, które stały się w ostatnim czasie swego rodzaju kanonem, znanym niemal na całym świecie. Można się spierać o czysto komercyjny wydźwięk całego wydarzenia (które zresztą od samego początku miało właśnie taki charakter), ale w pewnym sensie co roku definiuje ono to, co było naprawdę POP; najczęściej komentowane w mediach, parodiowane, podziwiane, nienawidzone, i co najważniejsze - rozpoznawalne. Tak więc gdy patrzy się na wyniki tegorocznego rozdania, raczej nie dziwi, że aż ośmiu astronautów z flagą MTv wręczonych zostało Lady Gadze.