Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kulinaria. Pokaż wszystkie posty
sobota, 30 kwietnia 2011
poniedziałek, 27 września 2010
Wino od Maynard'a czyli "Blood Into Wine"

Film "Blood Into Wine" swoją oficjalną premierę miał 19 lutego 2010 roku. Twórcy tego dokumentu: Ryan Page i Christopher Pomeranke przez rok towarzyszyli wokaliście Tool'a na jego winnicy w Arizonie, obserwując i utrwalając proces powstawania wina. Ponoć cały rok trwało samo przekonywanie Maynarda (słynącego z niechęci do kamer, dziennikarzy, itp) do tego projektu. W obrazie wykorzystano nagrania formacji Puscifer. Soundtrack pod tytułem "Sound Into Blood Into Wine" ukazał się we wrześniu.
Firma Caduceus została założona przez Maynarda J Keenan'a. Zajmuje się ona głównie sprzedażą wspomnianego wina, oraz akcesoriów i ubrań. Trunek ten wyróżnia od wielu innych, firmowanych przez znanych ludzi show biznesu, to, że cały proces jego powstawania, począwszy od uprawy winorośli, po zbiory, fermentację, leżakowanie i butelkowanie a nawet sprzedaż doglądany jest przez Maynard'a. Wokalista udowadnia więc, że nie boi się brudzić łapek pracą na roli, a życie na farmie/winnicy z dala (na ile to możliwe) od cywilizacji wielce mu odpowiada. Sam zresztą przyznaje, że dla niego tworzenie muzyki, produkcja wina i uprawianie roślin to współzależne pasje.
Poza tym cała opowieść świetnie wpasowuje się do modnego ostatnio trendu na spożywanie zdrowej żywności pochodzącej z upraw ekologicznych czy przydomowych ogródków (oczywiście tych położonych na wsi). O ile cała otoczka pt. "dbajmy o planetę" mnie wnerwia, to akcję cenię ze względu na obudzenie tęsknoty za smakiem, utraconym w procesie wielokrotnego, mechanicznego przetwarzania i konserwowania żywności.
A wynurzenia na jakże ciekawy temat opozycji między kulturą picia wódki a spożywania wina (nota bene bardzo wyraźnie ukazany w filmie "Różyczka") zostawiam na inną okazję.
Firma Caduceus została założona przez Maynarda J Keenan'a. Zajmuje się ona głównie sprzedażą wspomnianego wina, oraz akcesoriów i ubrań. Trunek ten wyróżnia od wielu innych, firmowanych przez znanych ludzi show biznesu, to, że cały proces jego powstawania, począwszy od uprawy winorośli, po zbiory, fermentację, leżakowanie i butelkowanie a nawet sprzedaż doglądany jest przez Maynard'a. Wokalista udowadnia więc, że nie boi się brudzić łapek pracą na roli, a życie na farmie/winnicy z dala (na ile to możliwe) od cywilizacji wielce mu odpowiada. Sam zresztą przyznaje, że dla niego tworzenie muzyki, produkcja wina i uprawianie roślin to współzależne pasje.
Poza tym cała opowieść świetnie wpasowuje się do modnego ostatnio trendu na spożywanie zdrowej żywności pochodzącej z upraw ekologicznych czy przydomowych ogródków (oczywiście tych położonych na wsi). O ile cała otoczka pt. "dbajmy o planetę" mnie wnerwia, to akcję cenię ze względu na obudzenie tęsknoty za smakiem, utraconym w procesie wielokrotnego, mechanicznego przetwarzania i konserwowania żywności.
A wynurzenia na jakże ciekawy temat opozycji między kulturą picia wódki a spożywania wina (nota bene bardzo wyraźnie ukazany w filmie "Różyczka") zostawiam na inną okazję.
Maynard prezentuje butelkę wina "Judith" z roku 2007. Podobno o najlepszych (jak dotąd) walorach smakowych. Od dawna już wyprzedane.W Polsce film (pod spolszczonym niewiadomodlaczego tytułem „Krew, pot i wino”) zostanie wyświetlony w październiku w ramach drugiego przeglądu filmów dokumentalnych o tematyce kulinarnej Food Film Fest.
Więcej o filmie i towarzyszących mu wydarzeniach TUTAJ
sobota, 19 czerwca 2010
"California Gurls"; Katy Perry i Snoop Dogg w cukierkowej krainie
Witaj w Candyland - krainie słodkiej przygody! Spotkasz tu wielu niezwykłych przyjaciół. Po drodze odwiedzisz Miętowy Las, Galaretkowe Góry i Czekoladowe Trzęsawisko. Nie zapomnij odwiedzić sympatycznej babci Nutt i księżniczki Frostine o czułym sercu. Strzeż się jednak surowego i ponurego Lorda Liquorice!
(via)
Nie mogłem sobie odmówić zacytowania tego tekstu zachęcającego do zagrania w planszową grę "Candyland", w której zwycięzcą zostaje ten, kto pierwszy dotrze do Cukierkowego Pałacu. To właśnie ta gra była jedną z ważniejszych inspiracji dla fabuły i świata wykreowanego w teledysku California Gurls promującego nową płytę Katy Perry. Oczywiście wprowadzono tu parę zmian i dodatkowych atrakcji. Ożywiona gra planszowa nazywa się więc Candyfornia i jest cukrowym odzwierciedleniem topografii tego słonecznego stanu USA, Katy zaś musi uwolnić księżniczki więzione przez Sugar Daddy'ego (Snoop Dogg) i stoczyć finałową walkę z jego armią żelowych misiów.

(via)
Nie mogłem sobie odmówić zacytowania tego tekstu zachęcającego do zagrania w planszową grę "Candyland", w której zwycięzcą zostaje ten, kto pierwszy dotrze do Cukierkowego Pałacu. To właśnie ta gra była jedną z ważniejszych inspiracji dla fabuły i świata wykreowanego w teledysku California Gurls promującego nową płytę Katy Perry. Oczywiście wprowadzono tu parę zmian i dodatkowych atrakcji. Ożywiona gra planszowa nazywa się więc Candyfornia i jest cukrowym odzwierciedleniem topografii tego słonecznego stanu USA, Katy zaś musi uwolnić księżniczki więzione przez Sugar Daddy'ego (Snoop Dogg) i stoczyć finałową walkę z jego armią żelowych misiów.
czwartek, 27 maja 2010
Jedzenie|moda|porno = sztuka?
Jedzenie (a raczej jego wizualna reprezentacja) od dawna funkcjonuje w obiegu medialnym, by wspomnieć chociażby programy kulinarne czy reklamy produktów spożywczych. Jego przedstawianie/prezentacja podlega ustalonym i ściśle przestrzeganym kanonom estetycznym. Oglądając je ciężko się oprzeć wrażeniu, że głównym celem przyrządzania posiłku jest jego oglądanie a nie spożywanie. Wynika to z mylnego acz uznawanego dziś za za normę przekonania, że jeśli coś ładnie wygląda i jest estetycznie podane, to z pewnością smakuje wyśmienicie. Z tego powodu uważam modne ostatnimi czasy wyrażenie foodporn za jak najbardziej trafne określenie opisujące tendencję do niemal erotycznego przedstawiania potraw, oraz czynności towarzyszących ich przyrządzaniu (czy spożywaniu). Ikonografia ta ma przecież na celu wzbudzanie pożądania bazującego na jednej z podstawowych (najważniejszych) fizjologicznych potrzeb człowieka. Pobudzania, lecz nie zaspokajania, podobnie jak ma to miejsce w przypadku błąkającej się w sieci pornografii
(patrz, ale nie dotykaj i tym bardziej nie konsumuj). Co prawda nie jest tajemnicą, że podczas jedzenia używamy wszystkich zmysłów (smaku, dotyku, wzroku, słuchu i węchu), jednak to właśnie doznania wzrokowe zostały najbardziej uprzywilejowane w dobie potraw wyświetlanych na ekranie. Zresztą wystarczy obejrzeć dowolny odcinek programu Nigelli Lawson (na zdj. obok) lub przejrzeć choćby pobieżnie zawartość na tych stronach (przykładowo):
foodporndaily.com
(patrz, ale nie dotykaj i tym bardziej nie konsumuj). Co prawda nie jest tajemnicą, że podczas jedzenia używamy wszystkich zmysłów (smaku, dotyku, wzroku, słuchu i węchu), jednak to właśnie doznania wzrokowe zostały najbardziej uprzywilejowane w dobie potraw wyświetlanych na ekranie. Zresztą wystarczy obejrzeć dowolny odcinek programu Nigelli Lawson (na zdj. obok) lub przejrzeć choćby pobieżnie zawartość na tych stronach (przykładowo):tastespotting.com
(oczywiście znajdą się tam pewnie i przepisy ale istotny jest również atrakcyjny sposób prezentacji)
Wczoraj dzięki ciekawym klipom trafiłem na stronę ThePulpMag.com, za której przyczyną napisałem tych parę zdań na początku. A oto co piszą o stronie jej autorzy (nie chce mi się tłumaczyć): Pulp Magazine is an online publication redefining how food is seen and presented to the public. The core basis and idea surrounding Pulp will simply be food (...) We will be combining food with fashion and art. Taking it to the next level of how it can be seen and perceived(...). W każdym razie panowie mają ambitne plany, więc co jakiś czas będę monitorował rozwój wypadków. Na razie muszę przyznać, że zawartość Pulp Magazine jest nader interesująca i bardzo profesjonalnie wykonana.
Subskrybuj:
Posty (Atom)