W końcu teledysk jest produktem komercyjnym, więc stara się wzbudzać zainteresowanie poruszając również aktualną tematykę. Klip sezonowy (bożonarodzeniowy, halloween'owy) ma tą dodatkową wyższość, że za okrągły rok znowu będzie na czasie. Okazuje się, że świąteczne piosenki (nie mylić z kolędą lub pastorałką) to intratny interes. Promują wykonawcę oraz przypominają klientom supermarketów, że zaczął się niezwykły czas w roku: trwająca miesiąc z okładem promocja, podczas której nie wypada przecież nie kupić czegoś sobie i innym w myśl idei, że i ty możesz zostać Mikołajem.
O ile nietrudno znaleźć dla takiego utworu "rynku zbytu", to samo wyprodukowanie teledysku jest obecnie przedsięwzięciem ryzykownym/kosztownym z powodu niewielkiej liczby kanałów dystrybucji: w telewizji raczej nie uświadczysz, w internecie i tak wolą obejrzeć klasyczne Last Christmas (bo sentyment), niż nowe cuś (bo komercja), zostają chyba tylko wierni fani lub telewizory w barach szybkiej obsługi...
W każdym razie wysyp okolicznościowych produkcji wideo w tym roku był dość obfity. Ile wśród nich tylko jedno-sezonowych atrakcji, okaże się pewnie za rok.
W każdym razie wysyp okolicznościowych produkcji wideo w tym roku był dość obfity. Ile wśród nich tylko jedno-sezonowych atrakcji, okaże się pewnie za rok.