Z pozoru monotonny wideoklip wykorzystuje urok starych fotografii, przykrytych kurzem, wyblakłych i... poddanych sprytnym manipulacjom przez odpornych na sentymenty wandali, których efekty spowodowałyby pewnie stany przedzawałowe wśród co wrażliwszych miłośników staroci.
Paradoksalnie te "poprawki" ożywiają nudne (bo typowe) męskie portrety zbiorowe, sprawiając że te zdjęcia może i nieznacznie tracą na dokumentalnej wartości ale zyskują za to niepowtarzalną atmosferę i ducha beztroskiej młodości. Warstwa treści nad-pisanych przez złośliwego, lecz nie pozbawionego poczucia humoru retuszera, w tym przypadku wcale nie niszczy a uatrakcyjnia: